Orajtkitchen

poniedziałek, 29 września 2014

pasta z awokado, kolendrą i pieprzem

Rzadko, bo rzadko, ale czasami uda mi się upolować dojrzałe awokado.
Dziś takie udane polowanie miało miejsce.
Szybka i bardzo zdrowa  pasta, która naprawdę zachwyca swoim soczyście zielonym kolorem.

pasta


  • 1  duże awokado
  • duża garść świeżej kolendry
  • 2 łyżeczki oleju z awokado
  • pieprz 
  • sól


dodatkowo


  • 4 kromki chleba najlepiej razowego 
  • 80 g bryndzy
  • prażone orzeszki ziemne posiekane w kosteczkę/ opcjonalnie
  • kilka kropel cytryny


Awokado przekroić na pół, wyjąć pestkę, łyżką wygarnąć miąższ ze skórki (awokado można również śmiało obrać nożem). Pokroić w nieduże kawałki, wrzucić do blendera, dodać kolendrę, olej z awokado, pieprz oraz sól do smaku. Wszystko zmiksować na zieloną pastę.
Chleb pokroić, posmarować serem, następnie posmarować dużą ilością pasty awokado. Pastę można skropić delikatnie cytryną i posypać uprażonymi orzeszkami ziemnymi.

Spożywać z twarzą wystawiona do słońca.











sobota, 27 września 2014

jesienna tarta z serowym nadzieniem i śliwkami w rumie

Dorwała nas jesień, bez dwóch zdań. Jest pięknie!
Temperatura zaczyna być po prostu leniwa, słońce zachodzi zbyt szybko, a poranna rosa już jakoś nie cieszy tak samo...klapki zapadają w jesienno-zimowy sen przykryte kostiumem kąpielowym i słomkowym kapeluszem.
Wkraczamy w czas rumowych syropów, nalewek, ciepłego wina, słodkiej konfitury jako towarzyszki serca do herbaty, ciepłego koca i gigantycznie wielkich i grubych bamboszy, o!
Co więcej, poranki jawią się okazałymi chmurami w kolorze stalowym, dźwiękiem deszczu łaskoczącym parapet, no i kołdrą (ta to  dopiero jaśnie pani hrabianka). Kołdra, która to woła do nas słodkim głosem, coś w stylu -hej, hej czekaj,czekaj, nie wychodź, Halina no!bo wiesz, ja mogę dać Tobie wszytko. Ciepłą, niewinna drzemkę do południa..."
Ja mam słabość do mojej kołdry (chociaż nie woła do mnie - Halina) i o tej porze roku zaczynam ją wielbić jak widać z wzajemnością i w pełni poddaję się jej namowom.
Jedno jest pewne, nasze uwielbienie do lenistwa może się teraz ujawnić i jest w pełni uzasadnione (och przyjemności!)
Dodatkowo dziarsko należy wkroczyć na ścieżkę łakoci nawiązując romans, romans łakociowo-leniwy. To proste, zrób korzenną tartę śliwowicę, oddaj się rozkoszy łakomstwa i ciesz się smakiem jesieni pod ciepłą kołderką.
Nie czekaj, bo lenistwo tak łapczywie jest nam zabierane....

ciasto

  • 200 g maki pszennej
  • 70 g drobnego cukru
  • 100 g masła
  • 1 jajko
  • 3 łyżki śmietanki kremówki 30 %
  • szczypta soli (dosłownie szczypta)

śliwki

  • 500 g śliwek węgierek
  • 4 łyżki dobrego rumu
  • 5 łyżeczek cukru 
  • pół łyżeczki cynamonu
  • łyżeczka ekstraktu waniliowego (użyłam domowego zrobionego na wódce)

serowe nadzienie

  • opakowanie serka mascarpone
  • 1 jajko
  • 150 ml śmietanki kremówki (30% lub 36%)
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/4 łyżeczki zmielonych goździków
  • 1/4 łyżeczki zmielonego pieprzu
  • 1/4 łyżeczki ziela angielskiego
  • 3 łyżki dżemu pomarańczowego
  • skórka starta z 1 pomarańczy/opcjonalnie
  • 2 łyżki brązowego cukru
dodatkowo

  • cukier trzcinowy do posypania/ opcjonalnie


Do miski wsypać mąkę, cukier, sól,dodać masło. Szybko utrzeć. Dodać jajko oraz śmietankę. Szybko zagnieść.
Tortownice o wymiarach 24 cm wyłożyć papierem do pieczenia następnie wylepić dokładnie ciastem. Ciasto podziurkować widelcem, wstawić do lodówki na minimum 30 minut.
W tym czasie umyć i wydrylować śliwki, przecinając śliwkę na pół i usuwając pestkę ze środka. Śliwki wrzucić do rondla z grubym dnem, zalać rumem, posypać cukrem oraz cynamonem. Doprowadzić do wrzenia, gotować ok 5 minut. Następnie odstawić i przykryć tak aby śliwki miały szanse przejść rumem.

Jajko roztrzepać.
W misce za pomocą drewnianej łyżki  połączyć serek mascarpone, roztrzepane jajko, śmietanę, cukier, dżem oraz wszystkie przyprawy.
Spód ciasta podpiec w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez ok 15 minut (do lekkiego zrumienienia ciasta).
Śliwki odsączyć, zostawiając przy tym rumowo-śliwkowy syrop.
Wyłożyć śliwkami podpieczony spód, następnie zalać masa serową. Dodatkowo wierzch ciasta można posypać cukrem trzcinowym, to zależy od tego jak słodkie słodkości lubimy.
Piec w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez ok 15 minut, zmniejszyć temperaturę do 180 stopni i piec kolejne 25 minut, tak aby ciasto było ciemnozłote, a śliwki znikną pod zbrązowiałą masą.
Wystudź i skrop syropem rumowo- śliwkowym.
Najlepiej mocno schłodzona, podawana z biała herbatą z płatkami róży.









środa, 10 września 2014

krążki owsiane z orzechami piniowymi i jagodami goji

Nazwijmy to łapaniem oddechu, łapaniem oddechu od mąki, cukru, jajek i masła.
W czasach kiedy rozsądek gubi się w tym co zdrowe, a co niezdrowe, trujące wręcz, dodające kolejnych opon w okolicach brzucha, wywołujące przewlekłe choroby upiekłam owsiane krążki, które owych przykrości nie wywołują (mam nadzieję). Pocieszające!
Czasami lubię kiedy nie ma za dużo obierania, krojenia, a czynności ograniczają się do wrzucenia wszystkiego do miski i zamieszania łyżką.
To jest taki przepis, który pokrzepia i daje nadzieje na lepsze jutro.


  • 100 g  płatków owsianych błyskawicznych
  • 50 g płatków owsianych górskich
  • 30 g płatków kokosowych
  • 20 g płatków migdałowych
  • 40 g orzechów piniowych
  • 30 g jagód goji
  • puree z 2 dojrzałych bananów
  • 2 łyżki roztopionego oleju kokosowego
  • 1 łyżka miodu lawendowego


Wszystkie składniki umieścić w misce. Wymieszać. Ulepić w dłoniach krążki.
Krążki rozłożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
Piec w piekarniku rozgrzanym do 175 stopni przez 15 minut ( po 7 minutach można przykryć krążki folią tak aby się nie przypaliły się owoce goji oraz orzeszki).
Idealne z mlekiem na drugie śniadanie.
Krążki można zalać ciepłym mlekiem np.owsianym.








wtorek, 2 września 2014

drożdżowe pierogi z musem z antonówki, z tymiankiem, migdałowym pyłkiem i cukrem trzcinowym

J jak jabłka.
Pokuszę się o mało już oryginalne stwierdzenie, że to rok, a już na pewno końcówka lata należąca do jabłek.
Jabłka na billboardach, jabłka na okładkach, jabłka u mamy, jabłka w cukierni, tony jabłek w skrzynkach na bazarach, gałęzie jabłonek uginające się pod ciężarem owocu.
U mnie jabłka przywołują dwa miłe sercu obrazy. Pierwszy to leciwa papierówka rosnąca u cioci na wsi ( i to nie byle jaka wieś, bo leżąca na szlaku orlich gniazd), zaraz za warsztatem stolarskim wujka (dodatkowy bonus w postaci pachnących drewnianych wiórów), której owoce wspinając się po szczeblach bardzo starej drabiny z całą ferajną zbieraliśmy z dachu. Drugi to jabłka ucierane na bardzo drobnych oczkach tarki przez moją babcię, zawsze podczas stanów chorobowych, taka tam porcja naturalnych witamin ( to trzeba kultywować !!!).
Do rzeczy.
Kiedy przerobimy jabłka na sto sposobów przychodzi czas na coś naprawdę ekstra.
Pierogo-drożdżówki czyli jabłka zalepione cudownie drożdżowym ciastem, ze szczypta tymianku. Do tego eksperymentu polecam antonówkę, jest idealnie kwaśna oraz krucha.

ciasto

  • 500 g maki pszennej + 2 czubate łyżki stołowe do rozczynu
  • 30 dag drożdży
  • 250 ml mleka
  • 2 jajka
  • 2 łyżki śmietany 18 %
  • 4 łyżki stołowe cukru +3 łyżeczki cukru do rozczynu 
  • 120 g masła
  • szczypta soli


nadzienie

  • 1- 1,5 kg jabłek antonówki
  • łyżeczka cynamonu ( można dać więcej lub mniej)
  • pół szklanki cukru np. trzcinowego ( można dać więcej lub mniej)
  • duża łyżka masła
  • szczypta tymianku suszonego
  • łyżeczka cukru waniliowego z kardamonem

dodatki

do posmarowania :

  • 1  jajko
  • 2 łyżki stołowe mleka


do posypania:

  • tymianek suszony
  • bardzo drobno zmielone płatki migdałowe (mogą być np. utarte w moździerzu)
  • cukier trzcinowy

Mus można przygotować dzień wcześniej.
Jabłka umyć, obrać, pokroić w ćwiartki, usunąć gniazda nasienne, pokroić w nierówne kawałki, plastry, kostkę, wszystko jedno. Im cieńsze kawałki jabłek tym szybciej jabłko rozpadnie się pod wpływem duszenia.
W rondlu rozpuścić masło, wrzucić pokrojone jabłka, zasypać cukrem oraz przyprawami, na koniec posypać szczyptą tymianku. Dusić na małym ogniu do uzyskania jednolitego musu, mieszając co jakiś czas aby jabłka się nie przypaliły.
Do lepienia pierogów mus musi być wystudzony.

Mleko podgrzać w sporym rondlu z 3 łyżeczkami cukru. Mleko musi być ciepłe, ale na tyle abyśmy mogli włożyć do niego palec. Rozpuścić w mleku drożdże, dodać 2 łyżki mąki, wymieszać, przykryć ściereczką, odstawić w ciepłe miejsce aby drożdże mogły popracować, zapienić się i urosnąć (ok 15 minut).
W tym czasie w drugim rondelku rozpuścić masło, należy pilnować aby masło się nie przypaliło, jajka utrzeć szybko z cukrem na kogel mogel.
Do dużej miski przesiać mąkę, dodać jajka z cukrem, rozczyn z drożdży, sól, śmietanę. Ciasto zagnieść. Dodać roztopione masło. Ponownie zagnieść. Ciasto powinno być elastyczne i śliskie, powinno łatwo odchodzić od ścianek miski. Przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce (żadnych przeciągów). Pozostawić do wyrośnięcia (to ciasto rośnie szybko ok 30 minut), aby ciasto mogło podwoić swoją objętość. Uderzyć ciasto pięścią i zostawić do ponownego wyrośnięcia.
Po ponownym wyrośnięciu ciasto uderzyć ponownie i włożyć na 30 minut do lodówki, w misce nadal przykrytej ściereczką.

Ciasto wyjąć na podsypaną mąką stolnicę, obtoczyć w mące z każdej strony, uciąć niewielki kawałek, resztę ciasta przykryć ściereczką.
Z ciasta ulepić niewielka kulkę, następnie za pomocą wałka lub dłoni rozciągnąć na placuszek. Na środku placka ułożyć sporą łyżeczkę musu, dokładnie zalepić. Tak postępować do wyczerpania ciasta oraz mus, pamiętając o przykrywaniu reszty ciasta ściereczką
Pierogi układać na wyłożonej papierem do pieczenia blasze (zachowując odstępy, pierogi podrosną jeszcze w piekarniku).
Wysmarować dokładnie roztrzepanym jajkiem z mlekiem, posypać skromnie suszonym tymiankiem, hojnie natomiast pyłkiem migdałowym oraz cukrem trzcinowym.
Piec w temperaturze 180 stopni przez 15-20 minut na złoto-rumiany kolor.
Są pyszne jeszcze ciepłe w towarzystwie rumianku z mlekiem i miodem.

Idealne dla leniwych przedpołudniowców !